Niektórzy go kochają, inni nienawidzą. Cóż, czosnek – jak przystało na prawdziwą gwiazdę wielkiego formatu – dzieli społeczeństwo. Z drugiej strony – ten sam czosnek, w cudowny sposób łączy kochanków. Jakby nie patrzeć, to przecież jeden z najsilniejszych afrodyzjaków kulinarnych!
Wiele kultur – w tym nasza, polska – przypisuje czosnkowi silnie pobudzające i stymulujące libido działanie. W Tybecie, jego spożywanie jest nawet zakazane! Bynajmniej nie chodzi o specyficzny aromat, ale o pobudzenie, jakie wywoływało zjadanie czosnku. A co jak co, ale zwiększone libido tybetańskim mnichom nie przystoi.
Pobudzające właściwości czosnku wykorzystywano już w starożytnym Egipcie. Nie w celach miłosnych, ale stymulujących zdolności fizyczne, jakimi musieli wykazać się pracujący dzień i noc przy budowie piramid niewolnicy. Może i historia nie jest chlubna, ale faktem jest, że to właśnie wtedy odkryto zdrowotną siłę w czosnku drzemiącą. Okazało się bowiem, że osoby, które czosnek spożywają często – rzadziej zapadają na choroby, mają więcej sił witalnych i energii, nie tylko do pracy. Na aspektach miłosnego zastosowania czosnku, skupili się natomiast starożytni Rzymianie, którzy sporządzali z tego niezwykle aromatycznego składnika napoje miłosne. Moc eliksiru była ponoć tak silna, że jego nadmierne spożywanie skłaniało mimowolnie do nierządu. Być może właśnie przez to, Rzymianie poświęcili czosnek bogini płodności, a późniejsze wiedźmy, szeptunki i magowie – już od średniowiecza – używali go w leczeniu impotencji.
O dziwo, współczesna medycyna potwierdza większość odkrytych przez starożytnych, leczniczych i zbawiennych dla zdrowia właściwości czosnku. Oczywiście – tak, jak w przypadku innych, gastronomicznych afrodyzjaków, także miłosnych właściwości czosnku nigdy nie potwierdzono. Ale biorąc pod uwagę fakt, że oficjalnie działa on zbawiennie na nasze zdrowie – nic nie wskazuje, żeby takim samym wpływem nie otaczał naszej alkowy. Jakby nie patrzeć – w zdrowym ciele, zdrowy duch. A im człowiek permanentnie zdrowszy, tym ma większą ochotę na zabawy miłosne.
Być może przez wzgląd na taką miłosno – zdrowotną zależność, w 1944 roku postanowiono czosnek zbadać. Okazało się, że zawiera on allicynę, która uważana jest za naturalny antybiotyk, silniejszy nawet od penicyliny. Oprócz tego, czosnek zawiera lotne związki siarkowe, które leczą między innymi przeziębienia. Do bogatej listy zbawiennych dla naszego zdrowia części składowych czosnku, dodać należy także: witaminę C, witaminy z grupy B, potas, żelazo, magnes i fosfor.
Kolejne badania dowodziły, że czosnek ma działanie antybakteryjne i mimo swojej kaloryczności – doskonale wspomaga proces odchudzania. Dodatkowo, zjadany regularnie – podnosi poziom antyoksydantów, które odpowiedzialne są za hamowanie procesów starzenia. Jakby tego było mało – aromatyczny czosnek pozytywnie wpływa na gospodarkę insuliną, wspomaga budowanie masy mięśniowej, blokuje rozwój tkanki tłuszczowej, oczyszcza wątrobę, reguluje gospodarkę cholesterolem, działa przeciwmiażdżycowo i przeciwdziała zawałom oraz stymuluje pracę gruczołu krokowego.
Ta długa, acz ciągle niepełna lista zalet nie uwzględnia tego, że czosnek jest uznanym afrodyzjakiem. Cóż, nie wszyscy są w stanie zaakceptować jego charakterystyczny smak i zapach. Ale… dla miłości wiele da się zrobić – a czosnkowy aromat można przecież łatwo pokonać kolejnymi afrodyzjakami: miodem i lubczykiem.