Sławny Casanowa – czyli najbardziej jurny kochanek historii – zjadał ponoć aż 50 ostryg dziennie. Nie wiadomo, czy owoce morza spożywał przed, po, a może w trakcie spotkań z licznymi kochankami. Pewnym jednak jest, że zamiłowanie do wykwintnego frutti di mare wyszło mu na dobre. I to nie tylko w kwestiach czysto łóżkowych!
Homary, krewetki, kalmary, ośmiornice – to jedne z najpopularniejszych afrodyzjaków, których miłosną moc wychwalano już w starożytności. Siła owoców morza tkwi przede wszystkim w tym, że są to kulinarne bomby zdrowotne, bogate w witaminy i bezcenne mikroelementy. Ale wyliczając zalety frutti di mare i mówiąc o wpływie śródziemnomorskich potraw na życie miłosne – nie można nie wspomnieć o tym, że dania ze skorupiaków działają na wszystkie zmysły, rozbudzając nie tylko podniebienia smakoszy, ale i ich libido…
Żelazo, fosfor, wapń, jod, witaminy A, B i D, cynk i selen – to tylko jedne z wielu składników odżywczych, które zawarte są w owocach morza. Przyglądając się tej liście bliżej, łatwo domyślić się dlaczego frutti di mare jest uważane za afrodyzjak działający szczególnie na panów. Otóż cynk pobudza męskie hormony i narządy płciowe, poprawia jakość nasienia i zwiększa potencję. Selen – odpowiedzialny w męskim organizmie za produkcję spermy – jest natomiast nie od dziś stosowany w medycynie i farmakologii jako lek na niepłodność i zaburzenia erekcji!
Dlatego też, jeśli zależy Wam na zwabieniu ukochanego mężczyzny do sypialnianych arkanów – warto podać mu chociażby kawior. Owiana sławą najskuteczniejszego afrodyzjaku ikra jesiotra, zawiera wszystkie możliwe składniki odżywcze, a kawior podany z wykwintnym kawiorem to przecież klasyka miłosnej gastronomii! Idąc za przykładem Casanowy – warto też zainwestować w ostrygi – dbając jednocześnie o to, by były one świeże. Przeterminowane ostrygi przekreślą na dobre romantyczne, wieczorno – nocne plany i ulokują niedoszłego kochanka w łazience. Na długie godziny!
Dlatego, jeśli nie jesteśmy pewni co do terminu przydatności do spożycia ostryg – lepiej zabezpieczyć się zawczasu i nabyć pokaźną ilość muli. Te niewielkie i smaczne skorupiaki były w łacińskim średniowieczu tak popularne i tak jednoznacznie kojarzone z miłością cielesną, że samo słowo „mule” zaczęło w pewnym momencie określać także… srom. Jeśli jednak mule wydają się Wam za mało wystawne – zawsze można zaszaleć z homarem! To przecież król skorupiaków i niezrównany afrodyzjak. Warto pamiętać, że miłosne właściwości posiada nie tylko mięso homara, ale i wątroba skorupiaka, którą można podawać z czosnkiem – kolejnym afrodyzjakiem z naszej listy miłosnych specjałów gastronomicznych.