Sławny Casanowa – czyli najbardziej jurny kochanek historii – zjadał ponoć aż 50 ostryg dziennie. Nie wiadomo, czy owoce morza spożywał przed, po, a może w trakcie spotkań z licznymi kochankami. Pewnym jednak jest, że zamiłowanie do wykwintnego frutti di mare wyszło mu na dobre. I to nie tylko w kwestiach czysto łóżkowych!
Czosnek – aromatyczny dopalacz miłości
Niektórzy go kochają, inni nienawidzą. Cóż, czosnek – jak przystało na prawdziwą gwiazdę wielkiego formatu – dzieli społeczeństwo. Z drugiej strony – ten sam czosnek, w cudowny sposób łączy kochanków. Jakby nie patrzeć, to przecież jeden z najsilniejszych afrodyzjaków kulinarnych!
Czekolada – alkowa na słodko
Największy wróg dentystów i dietetyków, a największy przyjaciel próchnicy, cukrzycy i otyłości… czekolada! Nie tak dawno – była na równi kochana i nienawidzona. Dzisiaj udowadnia się, że to nieocenione źródło magnezu, sposób na relaks, panaceum na zmarszczki, lek na cellulitis, a przy okazji – pobudzający libido afrodyzjak.
Afrodyzjaki z warzywniaka
Żeby zaopatrzyć się w skuteczne, gastronomiczne afrodyzjaki – nie trzeba wcale plądrować luksusowych supermarketów w poszukiwaniu świeżych ostryg czy horrendalnie drogich, belgijskich czekoladek. Wystarczy przejść się do… pobliskiego warzywniaka.
Afrodyzjaki w kuchni
„Przez żołądek do serca!” – grzmi obiegowe powiedzenie. I zdaje się , że jest w nim sporo prawdy. Choćby dlatego, że – gdyby się dobrze rozejrzeć – wychodzi na to, że afrodyzjaki są wokół nas. A dokładniej – wokół nas, jeśli akurat znajdujemy się w kuchni.